0
Twój koszyk
0
Twój koszyk

Nowy rok – Nowa ja ?

Kobiecy, spokojny początek nowego roku bez presji i noworocznych postanowień – refleksja, uważność i czułość wobec siebie.

Dlaczego noworoczne postanowienia nie działają – i co zrobić zamiast nich

Nowy rok.
Nowa lista postanowień.
Nowa presja, żeby być „lepszą wersją siebie”.

Więcej ruchu.
Lepsza dieta.
Więcej dyscypliny.
Mniej słabości.

I choć kalendarz pokazuje 1 stycznia, wiele kobiet już wtedy czuje… zmęczenie.
Nie ekscytację. Nie świeży start.
Tylko cichy ciężar: „znowu muszę się zmienić”.

A przecież problem nie jest w Tobie.
Problem nie jest w braku silnej woli.
Problem nie jest w tym, że „nie umiesz wytrwać”.

Problem jest w samym pomyśle noworocznych postanowień.

Bo one bardzo często nie biorą pod uwagę tego, jak naprawdę działa ciało, emocje i psychika – szczególnie zimą, po świętach, po intensywnym czasie.

I właśnie o tym jest ten tekst.
Nie o motywacji.
Nie o naprawianiu siebie.

Tylko o łagodnym, mądrym i realnym początku nowego roku.

Dlaczego noworoczne postanowienia prawie zawsze się rozpadają ?

Noworoczne postanowienia nie zawodzą dlatego, że jesteś słaba.
Zawodzą dlatego, że są tworzone w momencie, w którym nasz organizm jest najmniej gotowy na zmiany.

Po świętach ciało jest przebodźcowane.
Układ nerwowy jest zmęczony.
Poziom energii naturalnie spada – bo zima jest czasem spowolnienia, nie przyspieszania.

A jednak właśnie wtedy mówimy sobie:
„Od jutra będę inna.”
„Wezmę się w garść.”
„Muszę działać mocniej.”

Tyle że układ nerwowy nie rozumie słowa „muszę”.
On rozumie bezpieczeństwo albo zagrożenie.

I kiedy wrzucamy na siebie listę postanowień, diet, planów, rygoru – ciało odbiera to jak kolejną presję.
Nie jak szansę. Jak zagrożenie.

Dlatego bardzo często:

  • motywacja znika po kilku dniach,
  • pojawia się bunt albo rezygnacja,
  • wraca poczucie winy i myśl: „znowu nie dałam rady”.

To nie brak silnej woli.
To reakcja obronna.

Zmiana nie dzieje się w stresie.
Zmiana dzieje się w poczuciu bezpieczeństwa.

A noworoczne postanowienia bardzo rzadko dają to poczucie.

Postanowienie a intencja – jedna subtelna różnica, która zmienia wszystko.

Postanowienie zazwyczaj zaczyna się od presji.
Od słów: muszę, powinnam, od jutra, od teraz.
Jest twarde. Sztywne. Zero–jedynkowe.
Albo je realizujesz, albo „zawiodłaś”.

Intencja jest zupełnie inna.

Intencja nie krzyczy.
Intencja nie wymaga.
Intencja zaprasza.

To nie plan do odhaczenia, ale kierunek, w którym chcesz iść.
To zdanie, które możesz szeptać do siebie nawet wtedy, gdy masz gorszy dzień.

Zamiast:
„Będę ćwiczyć 5 razy w tygodniu”
– intencja brzmi:
„Chcę być bliżej swojego ciała.”

Zamiast:
„Schudnę 10 kilo”
– intencja brzmi:
„Chcę czuć się dobrze w swojej skórze.”

Zamiast:
„Muszę być bardziej zdyscyplinowana”
– intencja brzmi:
„Chcę żyć w większej łagodności dla siebie.”

Widzisz różnicę?

Intencja nie łamie się przy pierwszym potknięciu.
Nie wymaga perfekcji.
Nie buduje poczucia winy.

Intencja rośnie razem z Tobą.

I co najważniejsze – intencja współpracuje z układem nerwowym.
Daje poczucie wyboru, a nie przymusu.
Bezpieczeństwa, a nie presji.

Dlatego działa.

Ćwiczenie: Jedna czuła intencja na nowy rok

Zatrzymaj się na chwilę.
Nie musisz mieć kartki, świecy ani idealnej ciszy.
Wystarczy, że przez moment będziesz ze sobą.

Połóż dłoń na sercu albo na brzuchu.
Weź jeden wolniejszy oddech.
I zadaj sobie to jedno pytanie — bez oceniania, bez analizowania:

Czego tak naprawdę potrzebuję w tym nowym roku?

Nie „co powinnam”.
Nie „co wypada”.
Tylko – czego ja potrzebuję.

Może odpowiedź przyjdzie od razu.
A może pojawi się jako uczucie, obraz, jedno słowo.

Gdy już je poczujesz, spróbuj ubrać je w jedno, bardzo proste zdanie.
Takie, które jest dla Ciebie miękkie i bezpieczne.

Na przykład:

– „Chcę żyć spokojniej.”
– „Chcę być dla siebie dobra.”
– „Chcę słuchać swojego ciała.”
– „Chcę robić mniej, ale z większą obecnością.”
– „Chcę dbać o siebie bez poczucia winy.”

To zdanie jest Twoją intencją.
Nie planem.
Nie obietnicą.
Nie zadaniem do wykonania.

Możesz do niego wracać, kiedy będzie Ci ciężko.
Możesz je zmieniać, kiedy będziesz gotowa.
Możesz je nosić w sobie albo zapisać – w pamiętniku, na kartce, w telefonie.

Jedna intencja wystarczy.
Naprawdę.

Bo nowy rok nie potrzebuje Twojej perfekcji.
Potrzebuje Twojej obecności.

Jak wejść w nowy rok bez presji – małymi krokami, z czułością

Nowy rok nie musi zaczynać się od rewolucji.
Nie musi być głośny, spektakularny ani pełen planów.

Może zacząć się cicho.
Od jednego oddechu.
Od jednego „sprawdzam, jak się czuję”.
Od jednego małego gestu troski wobec siebie.

Czasem największą zmianą jest pozwolenie sobie na to, by nie pchać się do przodu na siłę.
By wsłuchać się w swoje tempo.
By uznać, że zima to czas regeneracji, a nie wyścigu.

Jeśli wejdziesz w nowy rok z intencją, a nie z listą postanowień,
Twoje ciało poczuje się bezpieczniej.
Twoje emocje – spokojniejsze.
Twoje decyzje – bardziej prawdziwe.

I z tej przestrzeni zacznie się prawdziwa zmiana.
Nie taka, która trwa dwa tygodnie.
Tylko taka, która zostaje.

🤍 Małe zaproszenie na koniec

Jeśli chcesz, możesz podzielić się swoją intencją w komentarzu.
Jednym zdaniem. Jednym słowem.
Bez tłumaczenia się.

A jeśli jeszcze nie jesteś gotowa – to też jest w porządku.
Wystarczy, że wiesz, że nie musisz zaczynać nowego roku od naprawiania siebie.

Wystarczy, że zaczniesz od bycia dla siebie trochę bardziej łagodną.

Jestem tu.
Na ten nowy rok.
Bez presji. 🤍

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *